Cybersquatting a projektowanie i ochrona nazw przed nieuczciwą konkurencją

Każda firma powinna posiadać swoją własną domenę internetową. Dzięki niej może budować swój wizerunek w interencie. Jednak tak jak w biznesie tradycyjnym, tak i w internecie kwitnie nieuczciwa konkurencja.

Nieuczciwa konkurencja pod marką „cybersquatting”

Cybersquatting to praktyka rejestrowania domen internetowych identycznych z nazwami uznanych i znanych marek lub osób przez firmy i osoby nie posiadające praw do tych marek. Cybersquatting kojarzony jest głównie z próbami odsprzedawania praw do takich domen po zawyżonej cenie. Pod cybersquatting kwalifikuje się także rejestracja jako domeny internetowe nazw, które nie są identyczne z zastrzeżonymi znakami towarowymi, ale w dużym stopniu kojarzą się z marką firmy, usługi lub produktu. Cybersquatting polega wtedy na wykupywania rozmaitych wariantów domen, obok domeny podstawowej wykupują domeny z rozszerzeniami .net lub .org. Wykorzystywana jest fakt, że wiele firm chce zabezpieczyć dla siebie szereg domen najwyższego poziomu. To samo dotyczy domen narodowych, które są bardziej popularne na rynkach lokalnych. Podobnie określa się tworzenie nowych domen z użyciem znanej marki jako części domeny.

Marki jako słowa generyczne a cybersquatting

Rodzi się jednak pytanie: co z markami, których nazwy są słowami znaczącymi. Pod tymi nazwami może czasami działać kilka firm w różnych branżach. Na przykład orange, apple czy android. Czy użycie takiej domeny to także cybersquatting ? Taki problem w Polsce miała firma Unilever z marką „rama”. Sąd oddalił powództwo koncernu Unilever, który chciał odebrać prawa do dysponowania domeną „rama.pl”. Gdy firma zorientowała się, że domena „rama.pl” już jest zajęta, pozwała dysponujących domeną do sądu. Eksperci Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji uznali jednak, iż słowo „rama” ma przynajmniej kilka innych znaczeń. Rama do roweru, rama obrazu, auta terenowe zbudowane są na ramie. Sąd polubowny na tej podstawie uznał, że intencje zgłaszającego domenę były uczciwe, oraz nie zakładały naruszania renomy margaryny. Ten przykład nie podchodzi pod pojęcie cybersquatting’u, chociaż cel działania serwisu nie jest związany z ramami.

Neologizmy jako ochrona przed cybersquatting’iem

Cybersquatting praktycznie nie istnieje, gdy mamy do czynienia z nazwami, które są neologizmami. Prawa do unikalnych nazw są z reguły bezsprzeczne, a co za tym idzie łatwe do obrony przed cybersquatting’iem. Jest jeden warunek, nazwa musi być chronią prawnie jako znak towarowy. A nie wszystkie nazwy takie prawa maja lub mogą mieć.

Atak – Cybersquatting, Obrona – Sąd

Jak się bronić przed taka formuła nieuczciwej konkurencji, jaką jest cybersquatting. Przykładem działania przeciw cybersquatting’owi była sprawa związana z domeną hsbc.pl. Pomimo tego że HSCB jest akronimem, czyli skrótowcem, nazwa zarejestrowanej domeny była bezpośrednio związana ze znakiem towarowym identyfikującym renomowaną markę. Właściciel zarejestrowanej domeny zażądał za odstąpienie sumy 700 tysięcy złotych. Sąd Polubownym Do Spraw Domen Internetowych określił przypadek jako cybersquatting i odebrał prawa do używania domeny nieuczciwemu przedsiębiorcy. Dodatkowo obarczył go kosztami postępowania. Pseudo inwestycja oparta na wykorzystaniu cudzej marki skończyła się więc stratą 3 000 złotych, bo takie są w przybliżeniu koszty postępowania sądowego.

Cybersquatting w sporach

Spory dotyczące domen globalnych, czyli tych z rozszerzeniem .com są rozstrzygane w ramach Uniform Domain Name Resolution Policy. Zasady te opracowane zostały przez Internet Corporation for Assigned Names and Numbers. W Polsce za rozwiązywanie sporów odpowiada Sąd Polubowny Do Spraw Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji w Warszawie oraz Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie.
W niektórych krajach uzupełniono prawo o znakach towarowych o przepisy dotyczące domen internetowych i opracowano ustawy dotyczące cybersquatting’u, W Stanach Zjednoczonych obowiązuje Anticybersquatting Consumer Protection Act. Dokument pochodzi z roku 1999. Konsekwencjami decyzji ACPA cybersquatting może być z kara grzywny w wysokości nawet do 100 tys. USD. Znanym polskim przykładem cybersquatting’u była sprawa łódzkiej firmy „Microsoft”. Przedsiębiorstwo to zajmowała się handlem ziołami i zarejestrowało domenę microsoft.pl. Nazwa firm różniła się jedynie formą prawną. Tego argumentu użyła firma jako pretekstu do zgodnej z obowiązującym w Polsce prawem do rejestracji domeny. Nie było by w tym nic negatywnego, gdyby nie fakt, że domena została potem wystawiona na sprzedaż. Microsoft odzyskał domenę, ale dobyło się to na drodze sporu sądowego. Poza odebraniem domeny właściciel nieuczciwej firmy został ukarany karą odszkodowania w wysokości 30 000 złotych.

Cybersquatting a strategia budowy marki

Czy cybersquatting to zjawisko powszechne, popularne czy tylko okazjonalne? Nie ma zestawienia statystycznego takiego procederu. Możemy to ocenić co najwyżej po ilości konfliktów prawnych. Rocznie jest około 80 spraw związanych z prawami do używania domen internetowych.

Jak się bronić przed cybersquatting’iem? Nie ma innego wyjścia, jak dbać o rejestrację domen od razu po zarejestrowaniu firmy lub opracowaniu nowej nazwy. Nie ma problemu, gdy nazwa opracowywana jest przez agencję namingową. W procedurze Anagram Naming, firmy specjalizującej się w projektowaniu nazw, rejestracja domeny jest standardem. Sprawdzenie zdolności do ochrony prawnej nazwy jest kolejnym elementem profesjonalnego procesu projektowania nazwy. Jako podstawę do odzyskania domeny jest wykazanie naruszanie znaku towarowego lub wykorzystywanie nienależnej renomy, więc rejestracja jest koniecznym wskazaniem.

Typosquatting i cybersquatting, dwa bratanki

Warto także wspomnieć o zjawisku nazwanym typosquatting. To proceder oszukiwania internautów, polegająca na wykorzystaniu typowych błędów literowych jakie przydarza się nam popełniać w trakcie wpisywania adresów internetowych. Czyli rejestracja domen z literówkami. Przykładem może być zarejestrowanie domen gogle.com lub gogole.com. Korzystając z pomyłek, firmy oferują rozmaite produkty sprzedawane przez właściciela domeny z literówką. Nie chodzi tu tak jak w cybersquatting’u o wyłudzanie zapłaty za domenę, ale wykorzystywanie popularności wielu domen i naszej niedoskonałości w pisaniu do celów nieuczciwego, bo opartego na cudzej reputacji i renomie, zarabiania.

Typosquatting i cybersquatting – porażki oszustów

Typosquatting, podobnie jak cybersquatting może być traktowany jako nieuczciwa konkurencja, i jest przez sądy traktowany jako naruszenie znaku towarowego lub prawa do nazwy firmy. W 2010 roku do Sądu Polubownego Do Spraw Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji trafiło około 80 spraw. Duża część z nich dotyczyła planowo wprowadzanych domen z literówkami. Proceder jednak nie znika, jako że gdy dochodzi do procesu, kary są niezbyt wysokie. Nieuczciwy przedsiębiorca traci prawo do korzystania ze spornej domeny i zazwyczaj obarczany jest kosztami procesowymi. Przykładem typosquatting’u był pozew biura podróży Neckermann. Domeny podobne do niemieckiej marki zarejestrowała firma z Warszawy. Wśród spornych domen znalazły się nekermann.pl, nekerman.pl oraz neckerman.pl. Wszystkie kierowały do Biura Podróży Ursynów, które z marką Neckermann nie miało nic wspólnego. Nieuczciwemu biuru podróży odebrano prawo do używania adresów internetowych i zobowiązano do zwrotu firmie Neckermann Polska sumy 2500 zł.

Typosquatting i cybersquatting – srogie kary

Jedną z bardziej znanych postaci typosquatting’u był Zuccarini. W konsekwencji swoich działań zasądzono mu 1,8 mln dol. grzywny oraz dwa i pół roku w więzieniu. Kary otrzymał za rejestrowanie wariantów adresów internetowych nazwiska i marki Britney Spears. Podszywał się także, pod znane postaci z kreskówek Disneya. Sprawy trafiły do Federalnej Komisji Handlu, bo literówki internautów za sprawą Zuccariniego przekierowywały między innymi na strony pornograficzne. Sam fakt, że ktoś ma domenę podobną, nie jest wystarczającym powodem do podjęcia kroków prawnych. Ważne jest, co się pod adresem dzieje.

Zarówno typosquatting jak i cybersquatting są wynikiem stopniowego przenoszenia się działalności gospodarczej do internetu. I tak jak w konwencjonalnym, tak w świecie internetowym istnieje nieuczciwa konkurencja. I niestety, o nasze interesy musimy dbać sami, śledząc i wyszukując nieuczciwych konkurentów.

Wyślij komentarz

Please enter your name

Your name is required

Please enter a valid email address

An email address is required

Napisz komentarz


+ dwa = 3

Nazywam się Jarosław Filipek. Jestem założycielem i prezesem firmy CODES. BrandValue.pl jest miejscem, na którym chciałbym podzielić się swoim 20 letnim doświadczeniem w budowie strategii rynkowych i strategii rozwoju opartych na marce. Jedną z barier w rozwoju firm, jaką często zauważałem, był brak integracji marketingu ze strategią biznesową. Gdy marketing rozumiał strategię firmy a zarząd traktował marketing jako inwestycję, przedsiębiorstwa uzyskiwały wyższe marże, szybko zwiększały udziały rynkowe oraz rozszerzały działalność na nowe rynki, wprowadzały nowe oferty i pozyskiwały nowe grupy klientów.

Według mnie, marka to coś więcej niż tylko wysoka świadomość rynkowa. To model biznesowy: tworzący trwałą przewagę konkurencyjną, optymalnie wykorzystujący zasoby i generujący wysoki zwrot z inwestycji. Drugim tematem, który chciałbym poruszać na BrandValue.pl są prawa własności do marek oraz transakcje na markach: zakup, sprzedaż i licencjonowanie. Każda fuzja, każde przejęcie wiąże się z nabywaniem i zbywaniem praw do marek. Nie każda firma ma prawa odpowiednio zabezpieczone, nie każda uzyskuje za nie optymalną cenę. Zapraszam do lektury artykułów, dyskusji i publikowania komentarzy.

BLOG BrandValue © 2016 All Rights Reserved

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress

SEO Powered By SEOPressor
WordPress SEO